Restaurant Week, czyli emocje na talerzu czas start! | Miernik Zmysłów

Mówią „Jak człowiek głodny, to człowiek zły” i ja się pod tymi słowami podpisuję obiema rękoma, czy też -> tymi rencyma, jak kto woli 😉 Mówią też „Może wcale nie jest ci smutno, tylko jesteś głodna” i to też się sprawdza w moim przypadku 😀 W obu tych wariantach świetną opcją jest RESTAURANT WEEK. Dokładnie bez pudła było tym razem.

Może jestem trochę nie na czasie bo o Restaurant Week’u dowiedziałam się jakoś dwa lata temu. Zapewne dużym czynnikiem,który miał na to wpływ, było wyemigrowanie z mniejszej miejscowości, gdzie tam takie ekscesy miejsca nie miały.

Od zawsze uwielbiałam szamkę na mieście i tak mi zostało. Lubię restauracje, lubię, kiedy ktoś coś dla mnie przygotuje i… uwielbiam później po tym NIE SPRZĄTAĆ (o Chryste słodki w morelach! Najlepiej!). Dobrze też, jest czasem wyjść na randkę. Czy to samej ze sobą, przyjaciółką, kumplem, czy facetem. Jedzenie zbliża, spaja, sprzyja rozmowom, ekscytuje i jest katalizatorem endorfin. Cóż więcej do szczęścia potrzeba? A no tak – Mojito! Zawsze do pełni szczęścia potrzebuję Mojito! Tak już mam i raczej prędko się to nie zmieni 🙂

W Warszawie postawiliśmy na organoleptyczny weekend. Wybraliśmy restauracje dzień po dniu, w sobotę i niedzielę (pogoda za oknem nie sprzyja więc super opcja, by wygrzać tyłek gdzieś w lokalu).

Na pierwszy ogień idzie Szara Eminencja na Ursynowie.

Menu wybieraliśmy zróżnicowane, by nie dostać zdublowanych zestawów. Braliśmy pod uwagę to, co oboje lubimy, tak byśmy mogli przerzucać się talerzami w celu posmakowania każdej wariacji kucharza.

Wyglądało to tak:

MENU 1

  • Przystawka
    Bulion z kaczki z pierożkami gyoza
  • Danie główne
    Policzki wołowe w sosie porzeczkowym z tymiankiem, kluskami śląskimi i karmelizowanymi warzywami z kwaśną śmietaną
  • Deser
    Szarlotka z Szarej Renety z domowymi lodami cynamonowymi

MENU 2

  • Przystawka
    Krem z zielonych warzyw z pianą kokosową i prażonymi migdałami
  • Danie główne
    Pieczona pierś kurczaka kukurydzianego z sezamowym sosem teriyaki, nowalijkami w emulsji maślano-truflowej i puree z tłuczonego groszku
  • Deser
    Gruszka duszona w czerwonym winie z zabaglione i oliwą miętową

Ci co mnie znają, to wiedzą, że ja kurczakowo-trawiasty człowiek. Więc opcja w postaci dwójki leżała po mojej stronie i to były zdecydowanie me gusta!

 

Krem z zielkonych warzyw

Krem z zielonych warzyw

Dla mnie pyszka! Uwielbiam kremy wszelkiego rodzaju. Idealnie gęsty, wyrazisty. Szybko zniknął z talerza.

(Niestety opcja- bulion, równie szybko została pochłonięta, zanim jeszcze została sfotografowana…)

Danie główne

Pieczona pierś kurczaka kukurydzianego z sezamowym sosem teriyaki, nowalijkami w emulsji maślano-truflowej i puree z tłuczonego groszku

Oj ten rozciapciany groszek! Obojgu skradł nam serducho. Wyraźny, doszukałam się tam słodyczy, plus marchew ze szparagami – omnomnom. W dodatku taka wiosna na talerzu, że od razu w człowieku wszystko rozkwita. Tak, to było „to”.

Danie główne 2

Policzki wołowe w sosie porzeczkowym z tymiankiem, kluskami śląskimi i karmelizowanymi warzywami z kwaśną śmietaną

Ja do woła, to trochę jak pies do jeża… ale Luby mówił, że dobre! 😉 Oczywiście wyjadłam mu z talerza wszystkie marchewki, pomaczane wcześniej w jogurcie z porzeczką, no i skubnęłam ciut tego mięsiwka. Rozsypywało się na talerzu, a w ustach rozpływało. Bardzo delikatne. Minus? Za mała porcja! 😉

Deser

Szarlotka z Szarej Renety z domowymi lodami cynamonowymi | Gruszka duszona w czerwonym winie z zabaglione i oliwą miętową

Szarlotka to wygryw tej konkurencji. Idealnie łączące się z nią lody cynamonowe to był strzał w dyszkę. Gruszki, również nie zostawiliśmy na talerzu lecz czułam tam głównie intensywną słodycz z kogel mogel. To taki deser pt. „No zjadło się ale więcej nie powtórzę”.

Drinki

Mojito & Fantazja Dziewicy

Przez cały czas towarzyszyli nam tacy oto przyjaciele. Dziewica, za którą kryła się marakuja z białą czekoladą i rumem, całkiem całkiem. Chociaż, tak jak fryzjera się nie zdradza, tak tez ulubionego drinka i tego się trzymam. Trafiam na różne Modżajta, niektóre mi nie smakują. To zaliczam do puli #drinkporn. Yeah!

Lokal

Nowoczesny klimat. Mimo ciemnych elementów wystroju, przestrzeni nadają duże okna, przez które wpada naprawdę sporo światła. Na stołach znajdziemy kwiaty doniczkowe. Stoliki dla dwójek, nie za duże, ale takie no niech będzie, że w sam raz. Łazienka? Do końca na prawo. Nie wchodzimy na restauracyjne zaplecze, drzwi wcześniej, jak to ja mam w zwyczaju (jeszcze raz I’m sorry Panie kelnerze 😉 ). Obsługa na plus +.

Na drugi ogień biorę pod kulinarną lupę Szklarnię

Mimo zimnego wiatru i szybkiego tempa by dotrzeć do celu, udało mi się dostrzec piękno tego miejsca. Tego, czyli Soho Factory. Zerknijcie sami. Bomba! Połączenie nowoczesności z pozostawionym klimatem starej cegły. Znajdziemy tutaj sztukę, bary, restauracje. Tak, to z pewnością mocno kulinarny zakątek. Ale, ale do sena dziewczyno! Na tapetę wchodzi wspomniana Szklarnia.

Na początku zastanawiałam się czy będziemy jeść na zewnątrz, bo było tam pełno stolików, a lokal z daleka wydawał się mały. Tylko pozornie, bo oczywiście podeszłam ze złej strony 😉 Środek nie był może jakimś ogromnym zaskoczeniem pod względem wizualnym. Sala wydzielona na strefy, mniej lub bardziej kameralne, gdzieniegdzie rozdzielone parawanami. Delikatnie sprawia wrażenie dusznego. Zanim dostałam smakołyki do konsumpcji poczułam się nieco znużona. Troszkę dalej od nas była znacznie większa sala, z przeszklonym sufitem. Sądzę, że tam mój odbiór byłby zupełnie inny.

Nasze dania:

MENU 1

  • Przystawka
    Pasztet z zająca na grzance z oliwą rozmarynową, korzenny mus wiśniowy z chili
  • Danie główne
    Pierś kurczaka kukurydzianego z pomidorowym tagliatelle, sosem serowym i salsą z pomidorów malinowych
  • Deser
    Beza z kremem waniliowym i truskawkami

MENU 2

  • Przystawka
    Krem z brukwi z oliwą chili, mascarpone i chipsami jabłkowymi
  • Danie główne
    Gnocchi z czosnkiem niedźwiedzim z pieczoną brukselką, orzechami i konfitowanym żółtkiem
  • Deser
    Sernik nowojorski z polewą mango

Po pierwszym dniu oczekiwania do kolejnego miejsca były spore. I już, zaraz na początku przystawki zrobiły tak zwaną „robotę”. Oj tak tak.

Zając

Pasztet z zająca na grzance z oliwą rozmarynową, korzenny mus wiśniowy z chili

Bardzo dobre, co ważne, na pewno nie suche (jak to się zdarza) paszteciwo. Fakt, że jest z zająca mocno pomijam i nawet nie będę o tym głośno mówić (moja psychika cierpi). Z faktami się jednak nie dyskutuje, dlatego powiem krótko- DOBRE!

Krem z brukwi

Krem z brukwi z oliwą chili, mascarpone i chipsami jabłkowymi

No i na wspomnienie tego smaku już zaczynam się rozpływać… To cudo spokojnie mogli by mi podać w wazie i chochelką bym wychlipała. Aksamitny, intensywny, na początku mizia podniebienie, a później boom (!), chilli zaczyna ci wędrować po języku. Chpisy? Śmieszny dodatek, taki bardziej „A sypnę suche jabłko, niech będzie ciekawiej!” I było. Ale to sam krem grał pierwsze skrzypce, nie dodatki. Chociaż, Drogi  Mascarpone- bądź tam. To dobre miejsce.

Gnocchi

Gnocchi z czosnkiem niedźwiedzim z pieczoną brukselką, orzechami i konfitowanym żółtkiem

Wizualnie, okejka. Dalej zaczęły się trochę schody. Patrze, wbijam widelec, szukam skarbów, a tam: orzechy włoskie- lubię, brukselka, o dziwo, ale lubię, kluseczki- lubię, czosnek- lubię, na wpół surowe dżajko… hm… no też lubię! Więc co tu poszło nie tak? Sama do końca nie wiem. To nie było złe danie. Jemu czegoś brakowało, albo wręcz odwrotnie czegoś tu było za dużo. Słono, kwaśno, jakoś tak nie po mojemu. Rozdziabdziam w jaku pomyślałam, będzie super! No nie pomogło. Czy smakował mi „ten dań”? Daję 5/10  bądź 2/5.

Kurczak z pomidorowym tagliatelle

Pierś kurczaka kukurydzianego z pomidorowym tagliatelle, sosem serowym i salsą z pomidorów malinowych

Opcja z tagliatelle miała z pewnością dużo większy potencjał. Dlaczego tylko potencjał, a nie danie w dyszkę? A bo na dyszkę to trzeba sobie zasłużyć. Mokrością na przykład, o! Całość była właśnie jakaś taka sucha. Makaron dla mnie powinien być wilgotny. Powinien mieć coś takiego, że mogę sobie pacnąć i mam to czego chcę. Tu tego zabrakło bo kurczak miał podobną przypadłość. Ciut za długo potraktowano go wysoką temperaturą. Chociaż, chociaż, ten wariant zdobywa moje większe uznanie. Tak czy siak, jakieś 6/10.

Cała nadzieja w deserach…

Beza

Beza z kremem waniliowym i truskawkami

Po średniawce na główne, nie pozostaje nam nic innego jak całą nadzieję zatopić w deserze, podobnie jak nasze widelce. I to był doskonały krok, ku mruczeniu do talerza. Beza idealnie mokra w środku, krucha na zewnątrz. Na jej szczycie cudowne mazidełko z mascarpone i bitej śmietany z piegami wanilii. Nawet truskawki, jak na tą porę roku nawet nieplastikowe (dasz wiarę?). Po gimbazowemu powiem, że beza na propsie. Joł, joł.

Sernik

Sernik nowojorski z polewą mango

Może jeszcze serniczka? Poproszę! No co tu dużo mówić… gdyby nie deser w tejże postaci wyszłabym ze smuteczkiem na twarzy. A tak, tiru riru, ptaszki ćwierkają, ja szczęśliwa, on szczęśliwy i takie tam sobie heheszki. Sytuacja opanowana.Houston odwołuję problem 🙂

Drinki

Kapitan Morgan z limonką & Aperol z prosseco

Mojito i tym razem nie zawiodło. Nie było Cosmo, ale był Aperol. No i dobra. No i fajnie.

Restaurant Week to super opcja na trzydaniowe emocje na talerzu w bardzo przystępnej cenie (39 zł/ os). Polecam, mimo, iż zdarzają się klopsy jak w Bombaj Masala w Centrum (wybór edycję wczesniej). Ale może to ja nie lubię kuchni hinduskiej, a nie ona mnie? (Chociaż było nas troje i werdykt był jednogłośny). Ale mniejsza… Tutaj w starciu 1:1 wygrywa dla mnie Szara Eminencja, chociaż za krem z brukwi ze Szklarni dam się wychłostać ciepłym makaronem ❤

10 comments Add yours
    1. Racja. Wcześniejszy research restauracji z pewnością niweluje nam ewentualne pudło. Grunt to wybrać menu spójne z naszym podniebieniem 🙂

  1. Wow, ach, jak to apetycznie wygląda. Nie miałam co prawda okazji brać w takim wydarzeniu udziału, ale niewątpliwie nadrobię tą zaległość, w końcu uwielbiam jeść na mieście

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *