Golden rose & Biolove = Miłość milion ♥

Ostatnio miałam spory przestój kosmetyczny. Bo brak czasu, bo praca, bo jak zakupy to tylko z koniecznej konieczności. Ale, że wiosna puka w okno (puka bo umyłam (!), inaczej pewnie bała by się podejść) to i więcej się chce. Mi zachciało się kolorów i zapachów. Stad właśnie ten wpis. Pragnę nadmienić, że pierwszy w kategorii kosmetycznej ale będę nadrabiać- obiecuję! Nie przedłużając, nie gderając, tup, tup, tup… do sedna: GOLDEN ROSE i BIOLOVE robią to cholernie dobrze!

Pozwolę sobie zacząć od ust. Nic tak nie zmienia makijażu, tudzież naszej facjatki, jak kolor właśnie na ustach. Dużo dobrego słyszałam o „matowościach” z GR. Poszłam więc w kultową już chyba matową, płynną pomadkę Longstay Liquid Matte Lipstick w kolorze krwistej czerwieni (nr 09).

Matowa pomadka golden rose

Moje odczucia:

Oj co to są za pięknośći! Mat przelodziomiodzio. Dodatkowo wydaje mi się bardziej komfortowa w noszeniu niż 5x droższa, również matowa pomadka z Too Faced wiecie, o którą chodzi. A jeśli nie wiecie, to już wiecie, ta. Producent obiecuje Kissproof i faktycznie! Można cmoknąć lubego w polik, i nikt nie zauważy, że mizialiście się za rogiem 😉 Seeerio, za tę cenę biere, biere, biere! „Tufejsik” ma naprawdę sporego konkurenta.

Opis producenta:

Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości.

Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie.

Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu.

Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania.

Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.

A WYGLĄDA ONA TAK

Golden Rose Red Matte

…no… uwierz..próbowałam wyjść normalnie

Jedyny minus jakiego się dopatrzyłam to aplikator. Jest zbyt szeroki na precyzyjne wyrysowanie ust. Łopatka płaska taka. Ale za taką jakość, mam to gdzieś. Albo da rade tak jak jest, albo trzeba się wspomóc innym pędzelkiem i już.

Kolejny kocur od GR to GR MATTE LIPSTICK CRAYON . Przyciągnął mnie swym soczystym urokiem numerek 17.

 GR PINK

Moje odczucia:

Piękny, intensywny, mocny, arbuzowy kolor. Szminka jest kredką ale tylko z wyglądu. Właściwości nadal pozostają”szminkowe” i to w tym pozytywnym oddźwięku. Cudownie sunie po ustach. Nie czuć „tępowatości”. Jest kremowa i meeega napigmentowana. Kolor jest uroczy, radosny i bardzo dziewczęcy.

Opis producenta:

Matowa pomadka do ust Matte Crayon tworzy na ustach aksamitne wykończenie.

Wysoka zawartość pigmentów oraz długotrwała formuła sprawia, że pomadka długo utrzymuje się na ustach.

Idealnie się rozprowadza, a dzięki zawartości składników nawilżających oraz wit. E dodatkowo odżywia i nawilża usta.

Bogata paleta kolorów zawiera odcienie od klasycznej czerwieni po różne odcienie nude.

GR pink Viol

No nie jest uroczy? #miłość

Oj polubiliśmy się, polubiliśmy. A trwałość? Wiadomo, że tej płynnej z góry nie pobije ale dla mnie jakoś nie musi. Jest niezła. Trzymać się trzyma. A jak chcesz ładnie wyglądać, to woda przez słomkę, a po szamce mała poprawka w łazience 😉

Teraz trochę przyjemności dla ciała i naszych nozdrzy. Oesu! co tu się wyprawia! BIOLOVE BLUEBERRY to jest coś, co wiedziałam, że jest kocurem wśród dobroci dla ciała, ale nie wiedziałam, że będę omdlewać za każdym razem wąchając ten produkt! Zaopatrzyłam się w mus oraz żel pod prysznic, obie te rzeczy to totalny kooosmos. (Jakby ktoś pytał to w Kontigo soo).

BIOLOVE borówka

Moje odczucia:

To istny borówkowy raj! To jest tak, że zapominam, że mam się tym myć i nacierać, bo co chwila mam ochotę włożyć to do ust. I nie obchodzi mnie jak to brzmi. Ale, ale… trzeba uważać bo to jednak do jedzenia nie jest. Próbowałam kiedyś peeling truskawkowy do ciała, nie smakował tak jak pachniał więc teraz się kontroluję… Ale uwierz, że jest trudno! W sklepie, postanowiłam znarkotyzować się jeszcze brownie z pomarańczą. Takie nie-kalorie to ja rozumiem! Biolove robi to wyśmienicie. Jeżeli też masz podobny odchył w stronę pięknej woni, to nie zawiedziesz się odchudzając ciut swoje konto na rzecz tych oto dobrodziejstw. Polecam, promuję, zabieram do trumny 😀

Opis producenta (mus):

Lekki mus do ciała wzbogacony naturalnymi olejkami i ekstraktem z borówki redukuje rozstępy, wygładza i uelastycznia skórę.

Opis producenta (żel):

Żel pod prysznic o energetyzującym zapachu borówki z pantenolem i betainą zapewnia optymalne nawilżenie nie podrażniając skóry.

Wiesz, trzeba się rozpieszczać. Kiedy twój facet idzie sobie kupić nowego pada, idź z nim. Zgub się jednak gdzieś po drodze. Tam, gdzie zaczyna świdrować w żołądku. Nie ważne czy to sklep z ciuchami, padami, czy kosmetykami. Bo w życiu trzeba robić sobie dobrze.

♥ V ♥

10 comments Add yours
  1. Bardzo ładny róż, lubię takie intensywne kolory. Szczerze mówiąc również miałabym ochotę zjeść coś, co intensywnie pachnie jagodami lub borówkami 😉

  2. Świetnie Ci pasują te pomadki! 🙂 Ja dziś właśnie zamówiłam mus, tylko truskawkowy. Teraz w sumie żałuję, bo mogłam borówkowy, jest rzadziej spotykany. 😉 Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła go wypróbować. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *