Wprost czy pod dywan?

Jak nabić sobie guza zamiatając emocje pod dywan?

 

Od razu powiem Ci, że bardzo ale to bardzo prosto.

Obiecałaś sobie kiedyś, że teraz to już będzie ok, że nie będziesz się czepiać, że przemilczysz pewne kwestie, że przecież to błahostki i nie warto się roztrząsać. I o dziwo, z dnia na dzień wydawało się, że to nawet działa. A wyglądało to mniej więcej tak: To był dobry dzień, myślę cały czas o pewnej niewyjaśnionej kwestii ale nie dzisiaj. To nie jest ten czas. Syk pod dywan. (Spoko, nic nie widać). Dziś zaczynają drażnić mnie najmniejsze rzeczy ale to może ze mną jest coś nie tak? Lepiej nie będę zaczynać. Nie chcę być “zrzędliwym babsztylem”. Nie jestem taka. Syk pod dywan. (Spoko, uklepie, nie będzie widać). Teraz po całym dniu szybki obiad, chwila rozmowy ale chcesz odpocząć. Idziesz w kąt z książką, bądź laptopem. -Co się stało? -Nic chce być chwilę sama, potrzebuję spokoju. Syk pod dywan. (Nie, już nie jest spoko, dywan wygląda jakby przykrył żółwia).


Rano wstajesz i pamiętasz, że on tam jest, omijasz, nie chcesz nadepnąć. Wychodzisz. Nagle, tak, tak, ty niezdaro, wracasz się bo przecież bez telefonu to jak bez ręki, nogi i zero koordynacji samej po mieście. Lecisz, szybko po swój prawie, że tleno-podajnik, bo nie przeżyjesz i co? I jeb! Zapomniałaś o swoim emocjonalnym żółwiu. Nie spodziewałaś się co? Boli? Masz przestawioną szczękę? Guza na czole? Czy stłuczoną stopę od trzaśnięcia na nią swojego wora cichych problemów? Dobrze. Teraz ładnie usiądź i wyciągnij wnioski.

To, co wydaje nam się błahe lecz jest powtarzalne i narasta, błahym przestaje być już dawno. Nie wypowiedziane prędzej czy później zostanie wypowiedziane ale to ty jesteś odpowiedzialny w jakim tonie, w jakich emocjach i z jakim skutkiem. Schemat powtarzalny od podstawówki. Jak nie uczyłeś się na kartkówki, to później jęczałeś, że do sprawdzianu nawet w dwa tygodnie się nie nauczysz trzech rozdziałów. No co? Nazbierało się, to zakuwaj #jedziesz. Podobnie w życiu. Możesz mieć nieaktywny wulkan negatywnych uczuć. Czasem jak jednak zadymi, szybko przypomnisz sobie co trzeba zrobić i o co trzeba dbać. Jeżeli natomiast będziesz tam dorzucał wszystkie swoje uczuciowe bomby i pielęgnował jego bulgotanie, uwierz, że zaleje ci spokój, harmonię i w dodatku nieźle poparzy. Dlatego dbajmy o czystość wokół siebie. Sprzątajmy emocje, wycierajmy nerwy, polerujmy szczerość i satysfakcje z tego, że mamy świadomość co w naszym życiu się dzieje, co jest tak naprawdę ważne. Zazwyczaj to co kiedyś stworzyliśmy wysycha bo tego nie pielęgnujemy budząc się z ręką w nocniku albo i większych ściekach. Jak ma pachnieć to bez sprzątania ani rusz. Samoświadomość i konsekwencja to idealny przepis na emocjonalną higienę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *