Twoje oczekiwania vs. moje obietnice. Czemu podświadomie stawiamy między nimi znak równości?

“No ale czego ty nie rozumiesz?”, “Przecież każdy zachowałby się tak w tej sytuacji?!”, “Jesteś nieczuły.”, “Kobiet nikt nie zrozumie.”, “Jasne, najlepiej jest milczeć.”, “Wam zawsze o coś chodzi.”

To pierwsze lepsze zwroty jakie przychodzą mi do głowy myśląc o wzajemnym obwinianiu. Robimy to często nieświadomie, a równie często powtarzając schematy.
Chociaż myślisz “U mnie będzie inaczej”, łapiesz się na codziennej powtarzalności czyichś słów, które właśnie wypowiedziały Twoje usta. I choć to zauważasz i chcesz powiedzieć STOP, one już zostały wypowiedziane, a ty możesz tylko szybko wziąć płaszcz by wyspacerować* i wyoddychać* to na zewnątrz.
(*tak lubię słowotwórstwo i z niego korzystam 🙂 )
Co stoi za odmienną perspektywą?
Co? Co? Co? A no płeć. Różnice w wyglądzie to jedno, a to co w nas drzemie- drugie. My, babeczki, jesteśmy tymi stworzeniami co lubią kłapać jęzorkiem. No lubimy gadać i w wygadywaniu właśnie znajdujemy ukojenie. Facet, toż to zupełnie inny biegun. Jeżeli coś nie do końca jest spójne z jego wizją, oczekiwaniem, planem, nastaje cisza. Kiedy dopadają go problemy, nastaje cisza. Kiedy ma trudny orzech do zgryzienia, nastaje cisza. To taka jaskinia pt.” Idź stąd babo, jestem na tyle inteligentny i silny, że sam sobie poradzę, tylko daj mi czas. Przy okazji to nic osobistego. Zwyczajnie muszę pobyć sam”. I wszystko ok, gdybyśmy faktycznie tak to odbierały. My natomiast lamentujemy: “Ach, co znowu zrobiłam źle, dlaczego mnie odtrąca, nie chce rozmawiać? Ja tylko pytam co u niego, a on mnie zbywa. Już mnie nie kochaaa!”. I wtedy najlepiej jeszcze zacząć ryczeć albo co gorsza tworzyć pierwsze iskry do rozpętania armagedonowej* kłótni.
Jak zapobiec nieporozumieniom?
Noo, to zadałam pytanie. Ho, ho, ho. Kulą w płot. Dobra, się postaram. Musimy zacząć rozumieć swoje różnice. Nie jest to proste i należy przede wszystkim chcieć je zrozumieć.
Przypomnij sobie jak twój kumpel pociesza swojego kumpla: “Stary, daj spokój, nie była tego warta. Dasz radę”. Oni zawsze DAJĄ RADĘ! W ich świecie nie ma pocieszania. Jest klepanie po plecach, bajobongo i do przodu. To my musimy to przegadać na tysiąc sposobów. Przeanalizować na dwa tysiące. A przy kolejnej lampce wina, powiedzieć “Dobra, koniec tematu” i nawet jej nie dopijając zacząć temat od początku.
Kobiety wyolbrzymiają.
No wyolbrzymiamy, no. Nie ma co się krzywo patrzeć. Lubimy dramaciki, podkreślanie swojej niedoli i uwypuklania zranienia. To dlatego, że emocjonalne z nas bestie i jak dobra to najlepsza, a jak agresor, to na takich obrotach, że współczuję sąsiadom 😀 Podam przykład. Kobieta rzuca: “Nigdzie nie wychodzimy”. W duszy mamy rozwiniętą frazę, która brzmi: “Mam ochotę na wspólne wyjście. Zawsze dobrze się razem bawimy. Uwielbiam z Tobą spędzać czas, jest tak przyjemnie, co ty na to? Może wyjdziemy na kolację. Brakuje mi tego”. I spoko, jakby on potrafił to przetłumaczyć. W jego uszach słychać jednak: “Nie robisz tego co do ciebie należy. Jesteś jednym wielkim rozczarowaniem. Jesteś nudny, zero romantyzmu. Nawet nie wiesz jak się męczę, nic nie robimy bo jesteś leniwy”. Seriooo! To ma, aż taką rozbieżność w odbiorze!
Faceci idą do jaskini.
Nasze skróty myślowe są tak samo niezrozumiałe dla nich, jak dla nas ich milczenie i zaszywanie się w jaskini. On milczy po to by: znaleźć rozwiązanie, odnaleźć odpowiedź, gdy jest zdenerwowany lub spięty, by ochłonąć, a później nie żałować czegoś, co może się wymsknąć. Wtedy również, gdy musi się odnaleźć (kiedy traci kontrolę, czuje się przytłoczony, musi poczuć, że ta kontrola wraca, zawładnąć własnymi emocjami i myślami).
Polecam książkę “Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z WenusJ. Gray’a, bardzo ładnie przedstawia nasze różnice i podpowiada jak się między sobą poruszać, by było nam łatwiej, lepiej, prościej i logiczniej przede wszystkim.
***
Bo ta logika to też kwestią względną jest. Dla jednego białe jest czarne, czarne jest białe. A może sedno jest w tym żeby razem patrzeć? I to w tym samym kierunku i te wszystkie szarości wypełnić kolorami?
Czasem tylko trzeba odpowiednich kredek. A kredki to słowa, gesty i emocje. Od nas zależy jaki horyzont przed sobą stworzymy. I wiem, że na poznanie jaką herbatę on lubi, ile ona słodzi (i, że nie słodzi właśnie) trzeba trochę czasu, nauki i praktyki. To trzeba również mocno próbować. A jak upadniesz to z gracją otrzepać kolana, poprawić szminkę i dreptać dalej. On też zrozumie, że nieporozumienia będą ale od nas zależy kiedy i w jaki sposób chcemy nadać im kres. Bo mamy wybór. Bo mamy świadomość. Bo mamy opcję. Bo to nie rzeczywistość tworzy nas ale my ją. Bo szczęście ma nasz charakter pisma… Bo jutro to my.
2 comments Add yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *