A Ty? Obiecałaś sobie?

Obiecałaś sobie kiedyś, że tym razem nie. Tym razem tak nie będzie, będzie zupełnie inaczej. Nawet jeżeli będziesz daleko. Są przecież telefony, Skype, Facebook. Przecież to takie proste. Siadasz, piszesz lub wyszukujesz kontakt i naciskasz zieloną słuchawkę. Ale zapomniałaś o jednym, o zwykłej codzienności…

Wmawianie sobie, że to zadziała jest ok, dopóki nie zdasz sobie sprawy, że jednak figa z makiem i środkowy palec. Bliskość na odległość jest bardzo trudna. Musisz bardziej się starać, bardziej pamiętać, często organizować czas na rozmowę między powrotem z pracy a robieniem obiadu. Odległość ogranicza i żadne namiastki technologiczne nie zastąpią Ci dotknięcia dłoni gdy smutno, szturchnięcia łokciem gdy się zgrywasz, czy choćby poklepania po plecach gdy mówisz (bądź słyszysz) „będzie dobrze”. W biegu, w pędzie, często zapominamy o samych sobie. O tym, że przecież miała być siłownia, że angielski, że więcej książek, a wieczory są twoje i odpoczniesz. Wymówka JUTRO świetnie się tu sprawdza, bo jutro będzie zawsze. Jutro i pojutrze i po pojutrze. Tylko po kilku takich jutrach już zaczynasz czuć dystans. Myślisz, że pewnie wszystko w porządku i każdy ma swoje życie. Że przecież to działa w dwie strony, a tu też jest cicho.


Ludzie są w Twoim życiu, a później ich nie ma. Cieszą Cię wspomnienia, myślisz, że to wszystko może jeszcze wrócić. Nie tu, nie z nimi, to gdzieś tam z kimś innym. Prawda jest jednak taka, że sto kilometrów czy czterysta może mieć znaczenie lub wcale nie. Przyjaźń niewiele różni się od związku. Albo się starasz, zależy Ci i ptaszki ćwierkają, albo odwracasz się, liczysz, że co ma być to będzie i słychać jedynie jaki się robi z tego piękny duży klops.
Czas bardzo szybko weryfikuje Twoje obietnice. Wydaje mi się już, że oddalanie stało się czymś normalnym. I choć zdarza się, że Twój wzrok się zatrzymuje, stajesz zamyślona i jest Ci nawet przykro bo jednak mogłaś to wszystko bardziej, to zaraz się budzisz bo przecież jeszcze cały kosz prania i nie masz pieczywa na śniadanie,a rano nie zdążysz.


Może kiedyś wyćwiczymy w sobie slow life i będziemy w tym cholernie konsekwentni. Może priorytety kiedyś nie będą się zmieniać wraz z obecną pogodą za oknem. Może kiedyś będziemy fair najbardziej w stosunku do samego siebie, a później do innych. Może kiedyś, w tym szejkerze życia odnajdziemy się z własnym ja i wtedy wszystkim będzie łatwiej i przede wszystkim bliżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *